odzież medyczna

Gram na gitarze w zespole jazzowym, w którym basistą jest młody lekarz. Gwoli ścisłości: lekarzem został w tym roku, po odbyciu praktyk w szpitalu w Kościerzynie, które nazywaliśmy „zesłaniem”. Zespół istnieje około pięciu lat i w tym czasie Stefan – bo tak na imię ma ów basista – był studentem medycyny. Mimo, że sam medycyny nie ukończyłem, dzięki jego opowieściom znam niektóre aspekty tych studiów.

Na pewno są to studia drogie. Sprzęt, podręczniki, odzież medyczna – to wszystko kosztuje niemałe pieniądze. Mimo że Stefan studiował na państwowej uczelni, musiał sam kupować książki, bluzy medyczne, stetoskopy, bo tych, którymi dysponowała uczelnia nie starczało dla wszystkich, a placówki medyczne, które wpuszczały młodych adeptów medycyny na zajęcia, nie zawsze paliły się do tego, aby ich odpowiednio wyposażyć, w obawie przez zniszczeniem sprzętu przez niedoświadczonych użytkowników.
Studia te były również bardzo czasochłonne. Grając ze Stefanem musieliśmy zrezygnować z kilku koncertów, bo nasz basista musiał siedzieć w domu i się uczyć. Również jego zesłanie do Kościerzyny nie było dla zespołu korzystne – zorganizowanie próby w pełnym składzie podczas tych kilku miesięcy graniczyło z cudem.
Ma się rozumieć, że studia medyczne są trudne. Być może najtrudniejsze spośród wszystkich możliwych kierunków. Pamiętam, że gdy Stefan przygotowywał się do egzaminu z biochemii, a cały jego pokój wytapetowany był skomplikowanymi wzorami chemicznymi. Oczywiście zorganizowanie próby czy koncertu w okresie poprzedzającym jego egzamin było praktycznie niemożliwe.
Były też jednak profity z jego studiów. Chociażby świetny koncert na juwenaliach Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, który zagraliśmy przebrani w fartuchy medyczne – był to jeden z najlepiej przez nas wspominanych występów. Chętnie zagralibyśmy na Juwenaliach ponownie.

Reklama: http://sklep.medicstar.pl/category/marynarki-medyczne